Czołowi piłkarze z Bałkanów w Bundeslidze – podsumowanie rundy jesiennej
Wpisany przez Mateusz Matković   
wtorek, 22 grudnia 2009 23:12

Poprzedni sezon przyniósł znacznie więcej radości mieszkańcom Bałkanów, bowiem ich pupile z reprezentacji broniący na co dzień barw klubów niemieckiej Bundesligi stanowili o sile swoich ekip.

Runda jesienna to przede wszystkim popis Ivicy Olicia.

Chorwat bryluje nie tylko w lidze, ale także w Champions League, pozostawiając w tyle zeszłorocznych mistrzów Zvjezdana Misimovicia i Edina Dzeko. Przed rozpoczęciem sezonu i przyjściem Arjena Robbena do Monachium, Ivica Olić miał być zmiennikiem dwójki niemieckich snajperów – Miroslava Klose i najdroższego piłkarza Bundesligi – Mario Gomeza. Tymczasem, zmiany w ustawieniu pokrzyżowało napastnikom przyjście Arjena Robbena, nominalnego skrzydłowego w połączeniu z holenderskim szkoleniowcem, preferującym granie tercetem z przodu. Zatem szanse na grę mieli Robben-Ribery i jeden z dwójki Gomez-Klose. Plany rywalizacji tej dwójki pokrzyżował wybuch talentu Thomasa Muellera, a także genialnie prezentujący się Ivica Olić.

Chorwat stał się trzonem siły ofensywnej Bawarczyków, aż do czasu kontuzji. Po powrocie jednak udowodnił, że nie był to przypadek, że zagrzał na stałe miejsce w podstawowej jedenastce najbardziej utytułowanego klubu w kraju i powrócił w wielkim stylu na mecz „o życie” w piłkarskiej Lidze Mistrzów, by zostać bohaterem w zwycięstwie nad Juventusem w Turynie! Szczęście? Nic z tych rzeczy! Potwierdziły to dwie ostatnie kolejki rundy jesiennej. Olić nie tylko asystował, ale także trzykrotnie wpisał się na listę strzelców i aktualnie jest drugim piłkarzem w klubie pod względem skuteczności.

Ciężkie chwile w Monachium przeżywał jego rodak – Danijel Pranjić (na zdj. obok). Jego przyjście na Allianz-Arena zyskało medialną sławę ze względu na to, że Chorwat musiał dołożyć z własnej kieszeni, by wykupić swoją kartę z SC Heerenveen. Wówczas Bayern znacznie stracił pod względem wizerunkowym, bowiem zasób portfela bawarskich włodarzy z pewnością przekracza kilkakrotną wartość pomocnika.

Nie obyło się także bez problemów czysto sportowych. Louis Van Gaal – poprzedni szkoleniowiec mistrza Holandii AZ Alkmaar, doskonale znał Pranjicia jeszcze z występów dla Fryzów, gdzie był czołową postacią tego klubu i nie zawahał się po niego sięgnąć budując zespół. Jednak problem z aklimatyzacją sprawił, że Pranjić najpierw przesiedział kilka spotkań na ławce rezerwowych, a później wchodził jako rezerwowy, bądź schodził przed czasem zupełnie nie imponując grą.

Dopiero końcówkę pierwszej części sezonu może uznać za niezwykle udaną. Na pięć kolejek przed końcem rundy jesiennej wskoczył do pierwszej jedenastki i został w niej aż do samego końca! Strzelił także bramkę, a zmobilizował go do tego Olić, który założył się ze swoim rodakiem. W przypadku nie strzelonej bramki do końca rundy, Pranjić musiałby przywdziać ubranie Mikołaja i dostarczyć do rezydencji Oliciów prezenty dla dzieci przyjaciela z zespołu. Ostatecznie obyło się bez takich ceregieli, a Pranjić mógł celebrować pierwsze trafienie w barwach Bayernu przeciwko VfL Bochum.

Oto 10-min. skrót całego meczu:

 

Przyjście na Veltins Arena Felixa Magatha spowodowało nieznaczne zahamowanie kariery Ivana Rakiticia. Młody Chorwat urodzony w Szwajcarii stracił miejsce w podstawowym składzie i jednocześnie pozycję. To miał być jego sezon, a tymczasem w 12 spotkaniach przebywał tylko przez ponad 500 minut na murawie, tylko raz grając pełen wymiar czasowy. Zdobył także tylko jedną bramkę i będzie musiał solidnie przepracować zimę, by przekonać do siebie uznawanego przez niemieckich kibiców za specjalistę w swoim fachu – Magatha.

Sporym zaskoczeniem było natomiast odkrycie owego szkoleniowca. Przychodząc do Gelsenkirchen sprowadził z AEK Ateny Vassiliosa Pliatsikasa. 21-letni grecki pomocnik przebojem wdarł się do zespołu Niebieskich i choć w dalszym ciągu zbiera cenne doświadczenie, Magath nie zamierza go nigdzie wypożyczać, dając mu szansę gry w ważnych ligowych potyczkach. Zdążył także zaliczyć swój debiut w reprezentacji kraju!

O sporym pechu może mówić natomiast Mladen Petrić. Napastnik reprezentujący barwy Hamburgera SV przez dwa miesiące walczył z kontuzją, zatem rundę jesienną zakończył z dorobkiem tylko trzech trafień. Ale pocieszający jest fakt, że gdy tylko jest zdrowy i w pełni sił pojawia się na murawie od pierwszej minuty.

Tradycyjnie już kluczowym elementem defensywy Borussii Dortmund jest Neven Subotić. Urodzony w Stanach Zjednoczonych piłkarz, który do niedawna reprezentował amerykańską młodzieżówkę zdecydował się występować dla Serbii, skąd pochodzą jego rodzice. Taką decyzją z pewnością uradował selekcjonera, który obecnie regularnie korzysta z usług 21-letniego rosłego defensora BVB. Podobnie jak Jurgen Klopp. Subotić, który wpadł w oko takim klubom jak Juventus Turyn czy Manchester City, nie opuścił ani minuty w pierwszej rundzie rozgrywek Bundesligi.

W ekipie TSG 1899 Hoffenheim kolonia piłkarzy z Bałkanów powiększyła się o czołowego obrońcy ubiegłego sezonu – Josipa Simunicia. Chorwat miał być lekiem na dziurawą defensywę „Wieśniaków”, tymczasem średnio podopieczni Ralfa Ragnicka kończą spotkanie z utratą jednej bramki. Natomiast dwójka Bośniaków, choć wyróżnia się wśród piłkarzy TSG, nie gra na tyle skutecznie, jak przyzwyczaili swoich kibiców w swoim debiucie w 1. Bundeslidze.

Sporą drogę musiał przejść Vedad Ibisević (na zdj. obok), który przez pół roku odpoczywał od futbolu po kontuzji kolana. Wrócił jednak do dobrej dyspozycji strzeleckiej, ale ma na swoim koncie tylko sześć trafień. W takim samym momencie – przed rokiem – z kretesem wyprzedzał czołówkę snajperów z 18. trafieniami! Wielkim wydarzeniem miał być debiut Bośni i Hercegowiny na Mundialu, jednak po barażach z Portugalią zarówno Ibisević, jak i Salihović nie mieli się z czego cieszyć.

Obrona tytułu z pewnością nie wyjdzie dwójce Bośniaków z Wolfsburga. Superstrzelec Edin Dzeko i król asyst Zvjezdan Misimović miewają przebłyski, jednak nie prezentują równej formy. Odpadli już z rywalizacji o piłkarską LigęMistrzów, w Bundeslidze zaś ze stratą jedenastu oczek do lidera zajmują dopiero ósmą lokatę. Ale skuteczności Bośniakom odmówić nie można. Wspólnie zdobyli 14 bramek, co stanowi niemal połowę zdobyczy całej ekipy Wilków.

Ze zmiennym szczęściem, choć regularnie bramki Eintrachtu Frankfurt broni Oka Nikolov. Macedończyk, którego zespół zakotwiczył po rundzie jesiennej w połowie tabeli skapitulował 24-krotnie, co jest całkiem przyzwoitym wynikiem, patrząc przez pryzmat często dziurawej defensywy ekipy z nad Menu.

Komentarze (0)Add Comment

Napisz komentarz
smaller | bigger

security code
Wpisz poniżej kod antyspamowy


busy
 


Powiązane: