Poczatki splickiej Torcidy, czyli najbardziej żywiołowych fanatyków Hajduka, a zarazem najstarszej grupy kibicowskiej w Europie, sięgają jeszcze roku 1950.
W Brazylii odbywał się wówczas Mundial, a świat zadziwiała nie tylko gra Canarinhos, ale i postawa wspierających ich kibiców, których ze względu na południowoamerykański temperament określano mianem...Torcidy. W tym samym czasie, w Splicie, malowniczym mieście leżącym nad Adriatykiem, grupa studentów przygotowywała się do wyjazdu do Zagrzebia, by rozpocząć tam naukę. W głowach Valenty, Zuveli, Doricia, Ivanisevicia i innych zrodziła się wówczas idea stworzenia splickiej Torcidy.
Wszystko potoczyło się gwałtownie, a "chrzest" Torcidy miał nastąpić 29 października 1950 roku, w meczu przeciwko znienawidzonemu rywalowi, Crvenej Zvezdzie Belgrad. Już w przeddzień meczu, który miał zadecydować o mistrzostwie Jugosławii, ulice Splitu opanowali studenci z Zagrzebia, którzy w godzinach wieczornych zebrali się pod hotelem, gdzie zakwaterowano drużynę "Czerwonej Gwiazdy". Gdy nadeszła chwila potyczki, Stari Plac, czyli historyczny stadion Hajduka, wypełnił się po brzegi 20 tysiącami miejscowych fanów, którzy od samego początku szalonym dopingiem wspierali swój zespół.
Sam mecz nie zaczął się po myśli Hajduka, gdyż po 30 minutach gry, "Biali" byli zmuszeni do odrabiania strat po trafieniu kapitana "Gwiazdy", Rajko Miticia. 2 połowa rozpoczęła się od ataków Hajduka, a trybuny ogarnęła swoista gorączka; nikt z obecnych nie dopuszczał bowiem do siebie myśli, że ten mecz może zakończyć się tak, jak finał Mundialu, przegrany pechowo przez Brazylijczyków. W 74 minucie do wyrównania doprowadził wreszcie Bernard-Bajdo Vukas, który popisał się kapitalną akcją indywidualną. W 87 minucie, po golu Bozo Broketa na 2:1 dla Hajduka, zapanowała prawdziwa euforia, a fani rozpoczęli świętowanie, śpiewając sławne "Marjane, Marjane". Mecz zakończył się ostatecznie zwycięstwem Hajduka, a feta przeniosła sie nie tylko na ulice Splitu, ale i całej Dalmacji. Radości nie było końca, tysiące fanów wciąż pozostawało na stadionie, by celebrować sukces.
Jak się okazało, ten mecz miał jeszcze 3 odsłonę, która nie rozegrała się tym razem na boisku piłkarskim. Włodarze Crvenej Zvezdy, nie mogąc pogodzić sie z utratą mistrzowskiego tytułu, w porozumieniu z władzami Belgradu przeszli do kontrataku. Milovan Dilas, ówczesny polityk i ideolog, zwołał zebranie partii komunistycznej, wszczynając dochodzenie dotyczące incydentu z udziałem Torcidy, jaki miał miejsce przed meczem (fani zakłócali ciszę). W jego efekcie, prezydent Hajduka (Ante Jurević Baja) i jego zastępca (Jure Bilić) otrzymali ostrzeżenie, a wielu członków Torcidy zostało aresztowanych i oskarżonych. Vjenceslav Zuvela, jeden ze 113 założycieli Torcidy, początkowo został skazany na 3 lata więzienia, a po apelacji karę złagodzono do 3 miesięcy pozbawienia wolności.
Niechęć do Crvenej Zvezdy wzrosła jeszcze bardziej, a demonstracją wzajemnej nienawiści było nieprzyjemne wydarzenie, jakie miało miejsce podczas meczu Hajduka z "Gwiazdą", w kwietniu 1957 roku. Spotkanie zakończyło się skandalem, po tym, jak zawodnik Crvenej (Bora Kostić) został trafiony kamieniem rzuconym z trybun, a kapitan klubu z Belgradu nakazał swej drużynie opuścić boisko.
Nie można jednocześnie umniejszać roli, jaką fani spod znaku Torcidy odegrali w rozwoju ruchu ultras w Europie, właśnie na przełomie lat 50 i 60 ubiegłego stulecia. Pomimo wielu zatrzymań i "złej opinii" kibiców Hajduka, na trybunach zaczęto tworzyć choreografie z użyciem różnorakich środków pirotechnicznych. Oprawy przybierały formę spontanicznej rywalizacji z fanami innych klubów oraz miały na celu podkreślenie regionalnej odmienności. Wiele pomysłów, których pionierami byli fani Hajduka, przyjęło się na stadionach w innych częściach Europy, m. in. we Włoszech, uznawanych za "ojczyznę" ruchu ultras.
Na początku lat 60-tych, nie obyło się jednak bez kolejnych awantur z udziałem Torcidy, by wspomnieć tylko o dwóch najbardziej znanych, które miały miejsce podczas spotkań z Sarajewem (w 1961 i 1966 roku). Pierwsza z nich, to słynny atak fanów Hajduka na sędziego meczu, Aleksandara Skoricia, który nie uznał bramki dla "Mistrzów znad morza", a druga - zamieszki na stadionie w Splicie, których efektem było zamknięcie obiektu na 1 spotkanie.
Początek lat 70-tych upływał na próbach ponownego przekształcenia Torcidy w zorganizowaną grupę oraz wyznaczenia nowoczesnych trendów dopingu i stadionowych opraw, uwzględniających m. in. dużą ilość flag na płocie stadionu. Członkowie Torcidy zaczęli odtąd zajmować miejsca w środkowych sektorach trybuny wschodniej Starego Placu, z tego miejsca prowadząc nieustający doping przez cały czas trwania meczu. Coraz częstsze stały się w tym czasie wyprawy na mecze, które Hajduk rozgrywał w innych miastach, a sporą popularnością cieszyły się spotkania Torcidy, podczas których dyskutowano m. in. na temat przyszłości klubu i grupy. W tym okresie, coraz częściej zdarzają się także konflikty i walki z kibicami innych klubów, nie tylko na stadionach, ale i na ulicach, w pociągach, etc., a jedna z najkrwawszych awantur z udziałem kibiców Hajduka miała miejsce w 1974 roku, podczas meczu z Crveną Zvezdą. Zamknięciem tego okresu było przeniesienie na Poljud, nowy obiekt mogący pomieścić 35 tysięcy fanów.
Pisząc o historii Torcidy nie sposób nie wspomnieć o wydarzeniach z początku lat 90-tych XX wieku, gdy w powietrzu dało się wyczuć konflikty narodowościowe w Jugosławii, zmierzające nieuchronnie do wojny domowej. Czara goryczy przelała się podczas meczu Hajduka z Partizanem Belgrad, kiedy to fani należący do Torcidy spalili flagę Jugosławii:
Gdy serbska inwazja zbrojna na Chorwację stała się faktem, wielu z członków Torcidy oddało życie walcząc w imię ojczyzny, a upamiętnieniem poległych kibiców jest pomnik przy wejściu na północną trybunę stadionu Poljud.
Prawie 60-letnia historia Torcidy jest więc nie tylko przykładem oddania klubowym barwom, ale także symbolem poświęcenia w imię ojczyzny, zjednoczenia w walce o wolność...