Paweł Golański po długiej przerwie znów pojawił się na zgrupowaniu reprezentacji Polski. "Golo" w ostatnim okresie zbiera bardzo dobre recenzje za grę w barwach Steauy Bukareszt, która mocno włączyła się do walki o mistrzostwo Rumunii. Prawy obrońca reprezentacji Polski w rozmowie z Futbol.pl przyznał, że coraz częściej myślami jest już przy finałach Euro 2008.
FUTBOL.PL: - Znajdzie się Pan w gronie powołanych na finały Euro 2008? PAWEŁ GOLAŃSKI: - Innej możliwości nie dopuszczam. Po to zabrałem się za piłkę nożną, by grać w wielkich turniejach. Udział w finałach mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii to moje marzenie, mój cel. Przeciw Stanom Zjednoczonym w Krakowie co prawda nie zagrałem, ale cieszę się z faktu, że znów spędziłem czas na zgrupowaniu z kolegami z reprezentacji. Teraz w klubie muszę na każdym kroku udowadniać selekcjonerowi, że zasługuję na kolejne powołania.
- Problemy ze zdrowiem ma Pan za sobą? - Na szczęście tak. Forma mi dopisuje i nie mam powodów do narzekań. W klubie trener na mnie stawia i po serii wygranych ponownie liczymy się w walce o mistrzostwo. Owszem, jest ciśnienie, ale to chyba powinno towarzyszyć zespołom, które wysoko mierzą. A takim jest bez wątpienia Steaua.
- Jesteście na drugim miejscu w tabeli, ale strzelacie stosunkowo mało bramek. Dlaczego? - Trudno mi powiedzieć. Gramy jednak lepiej niż jesienią. Zespół ma potencjał na mistrza i charakter. Nie raz przegrywaliśmy po 0:1, ale mecze kończyły się naszymi wygranymi. Dodałbym też, że mamy najsilniejszą linię obrony w Rumunii. Mnie współpraca z kolegami z tej formacji układa się znakomicie.
- Czy czuć już w Rumunii bliskość Euro 2008? - Oni podobnie jak my zakwalifikowali się do finałów, a z mojego klubu wywodzi się piątka kadrowiczów. Rumunia trafiła do grupy śmierci z Włochami, Francją i Holandią, ale przedwcześnie nie stawiałbym jej na straconej pozycji. Oni mają mocny zespół i w spokoju przygotowują się do turnieju.
- Dla Polski sparingowa porażka 0:3 z USA to swego rodzaju ostrzeżenie? - Dotkliwa przegrana martwi, a mnie bardziej zmartwił sposób w jaki traciliśmy gole. Amerykanów nie docenia się w Polsce, a oni ostatnio ogrywają nas regularnie. Zimny prysznic powinien jednak wyjść naszemu zespołowi na dobre. Wiemy co musimy poprawiać i nad jakimi elementami najwięcej pracować. Do Euro 2008 jeszcze pozostało sporo czasu i my będziemy grać dużo lepiej. Nie po to się kwalifikowaliśmy, żeby odpaść w grupie. Porażka z USA 0:3 nieco przypomina mi 1:3 z Finami na początek kwalifikacji Euro 2008. Oby teraz dalsze losy kadry wyglądały podobnie.
- Rozmawiał Pan z Leo Beenhakkerem na zgrupowaniu w Krakowie? - Trener pytał mnie o zdrowie, o klub. Wcześniej Dariusz Dziekanowski był na moim meczu ligowym i myślę, że sztab kadry wie na co mnie stać i wie, że można na mnie liczyć. A ja wierzę, że przydam się reprezentacji w finałach.
"Futbol.pl" |