Jeśli przyjrzeć się europejskim reprezentacjom i poszukać takiej, która uchodzi za najbardziej nieobliczalną i jednocześnie najbardziej niewygodną dla rywala, to jednym z głównych kandydatów do tego miana będzie najbliższy rywal „biało-czerwonych”, czyli reprezentacja Albanii.
Kilkadziesiąt lat wstecz albańska reprezentacja uważana była za chłopca do bicia, który czasami potrafił spłatać rywalowi niemiłego figla. Przekonali się o tym choćby reprezentanci RFN, którzy „dzięki” remisowi z Albanią nie zakwalifikowali się do finałów Euro 1968 kosztem Jugosławii. Również Polacy mieli okazję przekonać się o możliwościach Albańczyków – 31. października 1984 roku w ramach eliminacji do Mundialu 1986 na stadionie w Mielcu Polacy zaledwie zremisowali 2-2. Dużo większą niespodziankę ten bałkański kraj sprawił w tych samych eliminacjach pokonując Belgów 2-0, co było świetnym wynikiem dla Biało-czerwonych, ponieważ gwarantowało to bezpośredni awans do MŚ 1986. Całe eliminacje były świetne dla Albańczyków, bo… nie zajęli ostatniego miejsca w tabeli, u siebie przegrywając zaledwie jeden mecz (z Polską). Belgowie także ostatecznie awansowali, ale dopiero po wygranym barażu z Holandią, którą prowadził wtedy… Leo Beenhakker. Obecnie reprezentacja Albanii to bardzo niewygodny rywal, mający w składzie kilku znanych w Europie piłkarzy. Najmocniejsza wydaje się być druga linia, którą tworzą m.in. urodzony w Kosowie Lorik Cana (kapitan Olympique Marsylia), Erwin Skela (Energie Cottbus) i Altin Lala (Hannover 96). Zawodnicy wyjeżdżający do zachodnich europejskich klubów nauczyli się profesjonalizmu i dzięki temu dziś ciężko jest powiedzieć, że ten bałkański kraj zalicza się do piłkarskich maruderów. Szczególnie groźni są oni na własnym stadionie, na którym ciężko jest wywalczyć rywalom jakiekolwiek punkty. W eliminacjach do Euro 2008 dwukrotnie niesłychanie męczyli się z nimi Holendrzy, których stać było jedynie na jednobramkowe wygrane. Pomarańczowi mecz w Tiranie rozstrzygnęli na swoją korzyść dopiero w 91. minucie gry, a mecz w Amsterdamie wcale nie musiał zakończyć się wygraną podopiecznych Marco Van Bastena. W tych samych kwalifikacjach Bułgarzy i Słoweńcy nie potrafili wygrać z Albanią ani razu, a Słowenia nie strzeliła w tych meczach nawet gola. Natomiast ostatni mecz w eliminacjach do Euro 2008, z Białorusią w Tiranie, wzbudził podejrzenia co do końcowego wyniku. Padały oskarżenia o ustawienie rezultatu, przypomnijmy, że Białoruś wygrała mecz 4-2, chociaż Albańczycy prowadzili do przerwy 2-1. Gra albańskiej reprezentacji pozbawiona jest technicznych fajerwerków, opiera się ona raczej na walce i zaangażowaniu poszczególnych graczy. Nie na darmo kapitan „Milionerów z Marsylii” Lorik Cana jest uznawany za jednego z największych walczaków w lidze francuskiej, budzącym respekt u rywali:
Ostatni mecz "biało-czerwonych" z Albanią w 2005 roku w Szczecinie zakończył się wygraną gospodarzy 1-0, a jedynego gola w tym spotkaniu strzelił obecny kapitan reprezentacji Maciej Żurawski. Oprócz „Żurawia” z obecnej kadry wystąpiło wtedy zaledwie dwóch piłkarzy – Artur Boruc i Jacek Krzynówek.
Trackback(0)
Copyright 2007. All Rights Reserved. |