|
Filip Ivanovski: Jest coraz lepiej |
|
|
|
|
Redaktor: Wojciech Przybylski
|
|
13.04.2008. |
|
Strona 1 z 4 Filip Ivanovski jest jednym z najdroższych obcokrajowców w Orange Ekstraklasie. Według nieoficjalnych źródeł, Zbigniew Drzymała wydał na niego swego czasu około 500 000 Euro... 22-letni utalentowany napastnik rodem z Macedonii występuje w Groclinie od stycznia ubiegłego roku. Oto największy wywiad, jakiego udzielił do tej pory w polskich mediach!
----------------------------------- - Na wstępie porozmawiajmy o przeszłości. Okres gry w barwach Makedonii Gjorche Petrov (7.2004-12.2006) był bez wątpienia najszczęśliwszym w Twojej dotychczasowej karierze. Dwa i pół roku – osiemdziesiąt spotkań – około sześćdziesięciu bramek. To rewelacyjna statystyka! Który gol utkwił Ci najbardziej w pamięci (oprócz tego zwycięskiego w finale Pucharu Macedonii ‘2006 przeciwko Shkendiji)?
- Tak, okres gry w Makedonii GP był niezwykle udany – nie tylko dla mnie, ale i dla klubu. Od razu po awansie do pierwszej ligi (przy którym wydatny udział miał Filip, zdobywając koronę króla strzelców z dorobkiem 26 bramek – przyp. red.) udało nam się wywalczyć drugie miejsce w tabeli i zdobyć Puchar Macedonii! W tym klubie ukształtowałem się piłkarsko i zdobyłem cenne doświadczenie. Świetne występy zaowocowały powołaniami do reprezentacji, a następnie transferem do Grodziska. Oprócz bramki strzelonej Shkendiji, najbardziej utkwił mi w pamięci gol w barażu o awans do pierwszej ligi przeciwko Madzari S. oraz trafienie w derby Skopje z Vardarem (1:0). Z kolei za najcenniejszą bramkę zdobytą do tej pory w Polsce, uważam tę z ubiegłego sezonu przeciwko Wiśle Kraków. - Co czułeś i o czym myślałeś zaraz po zdobyciu zwycięskiego trafienia w doliczonym czasie gry we wspomnianym finale Pucharu Macedonii? - Nie miałem wtedy czasu na rozmyślania. Po prostu dałem się ponieść euforii na stadionie – o takiej chwili marzy każdy zawodnik! Nie potrafiłem zapanować nad swymi emocjami. Z niecierpliwością wyczekiwałem tylko ostatniego gwizdka sędziego, po którym wspólnie z trenerami i kibicami świętowałem wygraną!
|