Po 18. kolejce Superleague wydaje się, że Panathinaikos wreszcie przełamie hegemonię Olympiakosu i po sześciu latach przerwy odzyska tron mistrzowski.
Wszystko dzięki spodziewanemu zwycięstwu „Koniczynek” nad Panthrakikosem przy kolejnej stracie punktów przez „czerwono-białych” po bezbramkowym remisie w Kavali. Co gorsza dla „Dzieci Pireusu” za ich plecami czai się PAOK, który po wygranej zmniejszył dystans do aktualnych mistrzów do 3 punktów, a w najbliższej kolejce obie ekipy spotkają się w bezpośrednim pojedynku. Walka o prawo gry w Lidze Mistrzów zapowiada się pasjonująco.
18. seria spotkań zaczęła się od meczu na Tumbie, gdzie miejscowy PAOK miał bardzo trudną przeprawę z Asteras Trypolis. A wszystko dlatego, że już w 12 minucie z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Filomeno. Zmienił go Koutsianikoulis, były gracz Ergotelisu, jeden z aktualnie największych talentów greckiej piłki. Na domiar złego w 20 minucie czerwona kartkę ujrzał Vierinha i przed walczącym o najwyższe cele PAOK pojawiła się perspektywa grania w osłabieniu przez kolejne 70 minut. PAOK jednak udowadnia w tym sezonie, że zamierza walczyć o najwyższe cele, więc gra w „10” wcale nie przeszkodziła mu w zainkasowaniu 3 punktów. Wspomniany Koutsianikoulis w 54 minucie zdobył jak się okazało jedynego i to zwycięskiego gola. PAOK wygrał czwarty mecz z rzędu, a w ostatnich sześciu wygrał 5 razy remisując jedno spotkanie. Imponujące jest to, że od 6 spotkań nikt nie potrafi pokonać bramkarza „Tyrana Północy”. PAOK ma do tej pory tylko 8 straconych bramek i uchodzi za jedną z najlepiej grających defensywnie drużyn w Europie.
Zaraz po meczu na Tumbie, kilka kilometrów dalej na Kaftadzogliou, Iraklis podejmował AEK. Znów okazało się, że Ateńczycy w tym sezonie są bardzo przeciętnym zespołem i z broniącym się przed spadkiem Iraklisem wywalczyli zaledwie jeden punkt, a powinni zwyciężyć dostając wyborną okazję w końcówce. Gospodarze objęli prowadzenie w 27 minucie po golu Kone. Wyrównał Djebbour w 54 minucie meczu. PotemScocco, Manduca i Blanco nie znaleźli recepty na pokonanie Bantisa. Aż wreszcie w 87 minucie spotkania Djebbour stanął przed szansą na zapewnienie zwycięstwa gościom. Zmarnował jednak rzut karny i spotkanie zakończyło się podziałem punktów. W dodatku jeszcze Araucho z AEK ujrzał czerwony kartonik po tym nieszczęśnie zmarnowanym karnym i goście kończyli mecz w „10”.
Trzeci sobotni mecz zakończył się skromnym zwycięstwem Skody Xanthi nad Ergotelisem Iraklion 1-0. Bramka Wellingtona w 62 minucie pozwoliła Trakijczykom na nieznaczne odskoczenie w tabeli od strefy spadkowej. Jednak Skoda wciąż musi walczyć o to by nie podzielić losu sąsiada z zza miedzy - Panthrakikosu Komotini.
Właśnie Wszechtrakijscy gościli w niedzielę w Atenach na boisku lidera. Panathinaikos mecz z Panthrakikosem potraktował jak trening i bezproblemowo wygrał 2-0 bardzo oszczędzając siły. Bramki dla „koniczynek” zdobyli Karagounis w 26 i Salpigidis w 40 minucie.
Cztery kolejki temu Panathinaikos miał punkt straty do prowadzącego wówczas Olympiakosu, dziś ma już nad nim 7 punktów przewagi. Od porażki na Karaiskaki w 12 kolejce wygrał już 6 mecz ligowy z rzędu i jest na najlepszej drodze do tytułu. „Zielonym” marzy się dublet, gdyż i w Pucharze Grecji awansowali w minioną środę do ćwierćfinału. A Panthrakikos - śrubuje niechlubny rekord - 18 meczów, 2 punkty na koncie za 2 remisy i aż 16 porażek.
Drugi niedzielny mecz w Atenach odbywał się w dzielnicy Peristeri, gdzie zmierzyły się zespoły zagrożone spadkiem. Atromitos gościł Larisę i wykorzystał atut swojego boiska wygrywając 2-1. W 39 minucie Anastasakos, a potem w 63. Baszczyński wyprowadzili zespół na dwubramkowe prowadzenie. Honor „wiśniowych” uratował weteran Dabizas, który w 88 minucie zmniejszył rozmiary porażki. Atromitos z 23 punktami uciekł dzięki temu ze strefy spadkowej, a Larisa z 18 oczkami ugrzęzła w niej na dobre.
Również 18 punktów ma na koncie PAS Giannina, która na własnych śmieciach uległa Arisowi Saloniki 0-1. Zwycięski gol padł w 51 minucie po strzale Nafti'ego. Aris notuje ostatnio niezłą serię 4 wygranych meczów z rzędu. Mocno usadowił się na 4 lokacie w tabeli i Ligę Europejską ma w zasięgu ręki.
Porażki Larisy i PAS częściowo wykorzystał Levadiakos. Częściowo, bo zremisował praktycznie wygrane wyjazdowe spotkanie z Panioniosem w Atenach i swój dorobek w tabeli poprawił o 1 zamiast o 3 punkty. Goście z Levadii po bramkach Napoleoniego w 57 i Barkoglou w 75 minucie prowadzili z Wszechjońskimi 2-0 aż do 87 minuty gry. Wtedy to Balaban zdobył kontaktową bramkę, a w doliczonym czasie gry Latka wyrównał na 2-2.
Ostatni pojedynek kolejki to bezbramkowy remis w Kavali, gdzie „Argonauci” zmierzyli się z Olympiakosem. O ile dla Kavali ten remis jest sukcesem o tyle dla „czerwono-białych” katastrofą. Szanse na obronę tytułu dla Olympiakosu znacznie stopniały wobec 7-punktowej straty do Panathinaikosu. Dni trenera Zico są już policzone. Kto wie czy jeszcze dzis nie poznamy nazwiska nowego szkoleniowca „dzieci Pireusu”, które trwonią swój dorobek z kolejki na kolejkę. Ostatnie 4 mecze to zaledwie 4 oczka. Strata przodownictwa, spory dystans do lidera i czucie oddechu goniącego PAOK.
W środę dokończenie 1/8 Pucharu Grecji, a w weekend hitowy pojedynek na Karaiskaki Olympiakos - PAOK oraz niemniej ciekawe spotkanie w Salonikach Aris - Panathinaikos.