Zvjezdan Misimović: Moim idolem był Zidane
sobota, 25 kwietnia 2009 22:22

Zvjezdan MisimovićJego imię mówi wszystko. Zvjezdan (po bośn., zvjezda = gwiazda). Dla kibiców i przyjaciół "Miske". Rozgrywający reprezentacji Bośni i Hercegowiny, opowiada w rozmowie z dziennikarzem "San Sportu" o początkach swojej kariery i o tym dlaczego jest szczęśliwy, że przed kilku laty opuścił słynny Bayern.

 

 

Misimović odebrał telefon w drodze do Bochum, z odtwarzacza pobrzmiewał utwór Slavicy Ćukteras "Ja sam zmija, a ti żaba, żaba"... - Jadę do przyjaciela mieszkającego w Bochum, żeby się trochę rozerwać - wyjaśnił "Miske", szukając jednocześnie dogodniejszega miejsca do rozmowy telefonicznej.

Marzył o tym, aby być dobrym piłkarzem, jednak nigdy nie przypuszczał, że stanie się rekordzistą Bundesligi...
- Ja, najlepszym asystentem w historii! Dasz wiarę?! Przecież na mojej pozycji grały największe ówczesne piłkarskie gwiazdy świata - Overath, Ballack, Herzog, Moeller, a to mi udało się zaliczyć największą liczbę asyst. Grając nie myślę jednak o żadnych rekordach - najważniejsze żeby Wolfsburg wygrywał kolejne mecze, a Dzeko i Grafite zdobywali kolejne bramki.

Niemcy są zachwyceni przeglądem pola i techniką Misimovića. Zvjezdan odkrywa na kim się wzorował za młodu...

- Mój ojciec grał w kilku europejskich ligach i to właśnie od niego najwięcej się nauczyłem. Mówił mi ciągle jak ważna jest umiejętność gry obiema nogami i przypominał, że po meczu powinna mnie boleć głowa, a nie nogi - dziś dzięki temu po otrzymaniu piłki mam od razu w głowie kilka wariantów rozegrania akcji.

Ostoja i Zizou "ojcami sukcesu" Miske...

- Jako młody chłopak kolekcjonowałem nagrania z meczami Zinedina Zidane'a, grającego w Juventusie, Realu czy reprezentacji Francji... Godzinami przyglądałem się jego grze, analizowałem każdy jego ruch. Nawet dziś często wracam do tych nagrań, obserwuję wyczyny wielkiego Zizou i próbuję go naśladować na treningach.

Kilka lat temu jego odejście z Bayernu przeszło bez echa, dziś Monachijczycy marzą o powrocie Bośniaka...

- Odejście z Bayernu było najlepszym krokiem w mojej karierze. Byłem wtedy młody, a konkurencja w pierwszej drużynie była ogromna. W wieku 20 lat potrzebowałem regularnej gry, a nie "grzania ławy". Jako najlepszy strzelec rezerw Bayernu trafiłem więc najpierw do Bochum, a później do Norymbergi. Słyszałem niedawno wypowiedź Ottmara Hitzfelda, który stwierdził, że Bayern za wszelką cenę powinien mnie ściągnąć z powrotem. Miło to słyszeć, ale póki co w Wolfsburgu czuję się wyśmienicie. Jestem związany umową do 2012 roku i do tego czasu chciałbym zagrać z "Wilkami" w Lidze Mistrzów. Potem - zobaczymy. Nadal kibicuję Bayernowi (kiedy oczywiście nie gra przeciwko Wolfsburgowi), nie wykluczam więc powrotu...

Razem z Dzeko, Ibisevićem, Salihovićem, Bajramovićem, są czołowymi postaciami Bundesligi.
- Bośniacy, ale też inni reprezentanci krajów byłej Jugosławii, zdominowali ligę niemiecką. Bośniacy wyprzedzili nawet w statystykach Brazylijczyków. Osobiście jestem z tego niezwykle dumny. Jestem też pewien, że w przyszłym sezonie nasza kolonia się jeszcze powiększy. Wszyscy dookoła mnie pytają, jak to możliwe, że tak mały kraj ma tak wielu świetnych zawodników. Oby tej naszej znakomitej generacji udało się awansować do Mistrzostw Świata...

Czy Zvjezdan zaczął już myśleć o tym co będzie robił po zakończeniu kariery? Czy ma już jakiś biznes na oku?
Zdaję sobie oczywiście sprawę, że kariera piłkarza nie trwa wiecznie, ale nie mam jeszcze konkretnych planów... Poważnie o przyszłości myśli jednak moja małżonka, która zajmuje się domem, inwestycjami, opiekuje się Luką (synem), ... a nawet mną. Kiedy zawieszę buty na kołku, przez pewien czas chciałbym się niczym konkretnym nie zajmować, a jedynie poodpoczywać w gronie rodziny i przyjaciół. Poza tym chciałbym w spokoju zwiedzić te miasta, w których rozgrywałem mecze, ale poznałem jedynie z perspektywy hotelu czy samolotu...

Dynastia Misimovićów nie skończy się na Zvjezdanie...

- Luka skończył dopiero 4 lata, a już jest zafascynowany futbolem. Ja zacząłem treningi w Bayernie będąc w 5.klasie podstawówki, a on niebawem rozpocznie treningi w Wolfsburgu. Nie zamierzam wywierać na nim żadnej presji, ale będę go wspierał w tym co będzie robił. Sam uczyłem się od Zidane'a i swego ojca, więc niech i on nauczy się czegoś ode mnie. Prawdopodobnie już wkrótce nasza rodzina się powiększy, "pracujemy" nad tym z żoną od jakiegoś czasu... Marzy nam się córka.

Inwestycje w Bośni.
- Moja rodzina pochodzi z Jablanicy. Chciałbym tam kiedyś postawić dom i wybudować przy nim mini-boisko do gry w piłkę... Póki co mieszkamy jednak w Monachium, często odwiedzamy rodzinę małżonki w Macedonii oraz przyjaciół w Sarajewie - zakończył rozmowę gwiazdor reprezentacji Bośni i Hercegowiny.

[San.ba]

Komentarze (0)Add Comment

Napisz komentarz
smaller | bigger

security code
Wpisz poniżej kod antyspamowy


busy
 


Powiązane: