Filip Ivanovski jest jednym z najdroższych obcokrajowców w Orange Ekstraklasie. Według nieoficjalnych źródeł, Zbigniew Drzymała wydał na niego swego czasu około 500 000 Euro... 22-letni utalentowany napastnik rodem z Macedonii występuje w Groclinie od stycznia 2007 roku. Oto największy wywiad, jakiego udzielił do tej pory w polskich mediach!
Wojciech Przybylski: - Na wstępie porozmawiajmy o przeszłości. Okres gry w barwach Makedonii Gjorce Petrov (7.2004-12.2006) był bez wątpienia najszczęśliwszym w Twojej dotychczasowej karierze. Dwa i pół roku – osiemdziesiąt spotkań – około sześćdziesięciu bramek. To rewelacyjna statystyka! Który gol utkwił Ci najbardziej w pamięci (oprócz tego zwycięskiego w finale Pucharu Macedonii ‘2006 przeciwko Shkendiji)?
Filip Ivanovski: - Tak, okres gry w Makedonii GP był niezwykle udany – nie tylko dla mnie, ale i dla klubu. Od razu po awansie do pierwszej ligi (przy którym wydatny udział miał Filip, zdobywając koronę króla strzelców z dorobkiem 26 bramek – przyp. red.) udało nam się wywalczyć drugie miejsce w tabeli i zdobyć Puchar Macedonii! W tym klubie ukształtowałem się piłkarsko i zdobyłem cenne doświadczenie. Świetne występy zaowocowały powołaniami do reprezentacji, a następnie transferem do Grodziska. Oprócz bramki strzelonej Shkendiji, najbardziej utkwił mi w pamięci gol w barażu o awans do pierwszej ligi przeciwko Madzari S. oraz trafienie w derby Skopje z Vardarem (1:0). Z kolei za najcenniejszą bramkę zdobytą do tej pory w Polsce, uważam tę z ubiegłego sezonu przeciwko Wiśle Kraków.
- Co czułeś i o czym myślałeś zaraz po zdobyciu zwycięskiego trafienia w doliczonym czasie gry we wspomnianym finale Pucharu Macedonii?
- Nie miałem wtedy czasu na rozmyślania. Po prostu dałem się ponieść euforii na stadionie – o takiej chwili marzy każdy zawodnik! Nie potrafiłem zapanować nad swymi emocjami. Z niecierpliwością wyczekiwałem tylko ostatniego gwizdka sędziego, po którym wspólnie z trenerami i kibicami świętowałem wygraną!
- Zoran Rosić, Ane Andovski, Perica Gruevski, Boban Babunski, Radmilo Ivancević – który z tych szkoleniowców wywarł na Tobie najlepsze wrażenie, do czasu kiedy występowałeś w Makedoniji? Jak była różnica pomiędzy Pericą i Radmilem? Czy miałeś okazję poznać Babunskiego i czy wg Ciebie ma zadatki na dobrego trenera?
- Uważam, że każdy trener, z którym miałem przyjemność pracować, miał wpływ na mój rozwój – od każdego się czegoś nauczyłem. Miałem z wszystkimi dobry kontakt i cieszę się, że to właśnie oni towarzyszyli mi podczas mojej kariery. Zoran Rosik był moim pierwszym trenerem w MGP, miał świetną filozofię gry. Perica Gruevski był świetnym motywatorem, jednak najmilej wspominam treningi z Ane Andovskim i Radmilo Ivancevicem. Przede wszystkim za ich profesjonalizm i ogólną pracę z zespołem oraz poszczególnymi zawodnikami. Nie miałem okazji trenować pod okiem Bobana Babunskiego, więc nie mogę nic powiedzieć na jego temat.
- Jaka jest różnica w treningach pomiędzy MGP a Groclinem?
- Przede wszystkim jest ogromna różnica w warunkach pracy, które w Groclinie są wymarzone i pod każdym względem profesjonalne. Treningi są tu dużo intensywniejsze, jednak w samej metodyce nie ma zbyt wielu różnic.
-Z czym wiąże się Twoja nieskuteczność w Groclinie (czy chodzi o kontuzje, jakąś blokadę psychiczną czy coś innego)? Kiedy Ivanovski zacznie trafiać do bramki przeciwnika równie często jak miało to miejsce w lidze macedońskiej?
- Mam nadzieję, że niebawem. Przede wszystkim, istnieje pewna różnica w stylu gry pomiędzy Groclinem a Makedoniją GP, w której to miałem dużo większą swobodę i inne obwiązki taktyczne. Poza tym zaraz po transferze do Groclinu nabawiłem się kontuzji, przez co nie byłem w pełnej dyspozycji fizycznej, a dodatkowo od samego początku towarzyszyła mi ogromna presja otoczenia, która nie ułatwiała aklimatyzacji. Jednak obecną rundę jesienną, mimo skromnej zdobyczy bramkowej (4 gole), uważam za udaną. Jestem zadowolony z tego co zaprezentowałem na boisku, z coraz lepszej współpracy z kolegami z drużyny. Na wiosnę powinno być jeszcze lepiej!
- Porównaj proszę ligę polską i macedońską, przede wszystkim pod względem jakości. Które macedońskiekluby pierwszoligowe dałyby sobie radę w Orange Ekstraklasie? Czy któryś z nich zdołałby osiągnąć miejsce w czołówce tabeli?
- Jakość polskiej ligi jest oczywiście wyższa od macedońskiej, przede wszystkim ze względu na większe zaangażowanie finansowe poszczególnych właścicieli. Coraz więcej pieniędzy pompuje się nie tylko w kluby, ale przede wszystkim w drużynę narodową, co skutkuje regularnym ostatnio udziałem Polaków w wielkich imprezach piłkarskich. Profesjonalizm oraz warunki pracy są tu na najwyższym poziomie. Co się zaś tyczy macedońskich drużyn, sądzę, że najlepsze dwa lub trzy kluby dałyby sobie radę w polskiej lidze. Nie wypada mi prognozować, które miejsca byłyby w ich zasięgu - wszak zależy to od wielu czynników. W końcu „piłka jest okrągła…”. Sport obfituje w niespodzianki – faworyci często zawodzą, a outsiderzy potrafią niejednokrotnie zaskakiwać.
- Ile czasu potrzeba, aby w Macedonii zbudować solidną ligę piłkarską, choćby na miarę polskiej? Jaka jest recepta na poprawę macedońskiej piłki?
- Po pierwsze trzeba zwrócić większa uwagę na pracę z młodzieżą, umożliwić jej dużo lepsze warunki do rozwoju talentu i potencjału jakim dysponują. Obecny stan bazy treningowej jest katastrofalny. Potrzeba większych inwestycji finansowych. Poprawiłyby one jakośc naszej ligi, co przełożyłoby się na poprawę gry drużyny narodowej oraz jednocześnie zachęciłoby kibiców do powrotu na stadiony .
- Co możesz powiedzieć o polskich kibicach? Czy atmosfera na trybunach różni się od tej w Macedonii?
- Piłka nożna jest tu najpopularniejszą dyscypliną sportu. Mecze Orange Ekstraklasy przyciągają uwagę fanów bez względu na wiek oraz wywołują ogromne zainteresowanie mediów. Większość spotkań rozgrywanych jest przy pełnych trybunach i stałym dopingu kibiców, co niesamowicie motywuje wszystkich zawodników. W Macedonii taką atmosferę można jedynie zaobserwować podczas meczów derbowych i spotkań międzynarodowych.
- Co sądzisz o „Lavovi”(tłum. pl.- lwy) - grupie najzagorzalszych fanów MGP?
- „Lavovite” zawsze nas motywowali do maksymalnej walki na boisku. Mimo, że grupa nie jest zbyt liczna,zawsze była nam wierna, towarzyszyła zarówno podczas zwycięstw jak i porażek, miała ogromny udział przy osiągnięciu wszystkich sukcesów klubu.
- Kto według Ciebie jest najlepszym macedońskim piłkarzem?
- Podzielam pewnie opinię zdecydowanej większości Macedończyków, iż jest to Goran Pandev (Lazio). Jest czołowym zawodnikiem klubu o wielkich tradycjach, znajduje się w świetnej formie i strzela regularnie mnóstwo bramek.
- Czym jest dla Ciebie gra w reprezentacji Macedonii?
- Jak dla każdego zawodnika, reprezentowanie ojczyzny jest ogromnym wyróżnieniem i powodem do dumy. Perspektywa gry z macedońskim godłem na piersi codziennie motywuje mnie do ciężkiej pracy na treningach, czekam cierpliwie na swoją szansę…
- Jakie znaczenie ma dla Ciebie awans reprezentacji Polski do przyszłorocznych Mistrzostw Europy?
- Tak ogromny sukces jeszcze bardziej spopularyzuje futbol w tym kraju. To z kolei przyspieszy rozwój tej dyscypliny – polepszą się warunki gry i stan całej infratuktury.
- Czy któryś z zawodników Groclinu posiada szanse i umiejętności, aby zagrać w tej wielkiej imprezie?
- Tomasz Jodłowiec prezentuje świetną formę w obecnym sezonie i jeśli dalej będzie się rozwijać w tak szybkim tempie, z pewnością otrzyma szansę gry w reprezentacji.
- Którzy piłkarze według Ciebie są obecnie najlepsi w polskiej lidze? Wymień również najtwardszych obrońców, przeciwko którym do tej pory występowałeś.
- Najlepsze wrażenie wywarli na mnie Marek Zieńczuk, Roger oraz nasz kapitan – Radek Mynar. Spośród obrońców wyróżniłbym oczywiście Zlatko Tanevskiego (przyjaciela i byłego partnera z reprezentacji młodzieżowej – przyp. red.) oraz Clebera i Tomasza Hajto.
- Jak Ci się układa życie w naszym kraju i w tak niewielkiej miejscowości jaką jest Grodzisk Wielkopolski?
- Po raz pierwszy mieszkam sam, a dodatkowo z dala od rodziny – adaptacja w nowym środowisku oraz nauka języka zajęła mi więc sporo czasu. Obecnie czuję się tu dużo lepiej niż na początku, w wolnej chwili podróżuję i poznaję uroki tego kraju. Wychowałem się w dużym mieście (w Skopje, stolicy Macedonii – przyp. red.), więc ciężko było mi przywyknąć do niewielkiego Grodziska, który nie oferuje zbyt wielu możliwościspędzania wolnego czasu. Jednak z drugiej strony mogę się tu lepiej skoncentrować na przygotowaniu do meczów i treningów.
- Jak oceniasz Polaków pod względem mentalności i charakteru w porównaniu do Macedończyków?
- Wiadomo, że istnieją pewne różnice. Macedończycy są przede wszystkim bardziej towarzyscy, bardziej angażują się w przyjaźnie i inne nieformalne związki. Polacy z kolei są bardziej zżyci z rodziną i przywiązują dużą wagę do tradycji.
- Czy miałeś okazję poznać innych Macedończyków w naszym kraju? Posiadają jakieś stowarzyszenie?
- Tak poznałem i jestem z nimi w stałym kontakcie. Wielu z nich żyje tu już od wielu lat – często organizujemy wspólne spotkania. Ich stowarzyszenie nosi nazwę „Towarzystwo Polsko-Macedońskiej Przyjaźni” – przekazuje ono kolejnym pokoleniom wiedzę o macedońskiej historii, kulturze i obyczajach.
- Kto jest Twoim największym przyjacielem w Grodzisku? Kto Cię tu najbardziej wspiera?
- W Groclinie trenuje ze mną dwójka krajanów, Pance Kumbev i Vlade Lazarevski, którzy pomagają mi w adaptacji w klubie i kraju. Spędzamy ze sobą większość wolnego czasu i pomagamy nawzajem. Poza tym jestem w częstym kontakcie ze Zlatko Tanevskim, obrońcą Lecha Poznań, oraz z rodziną Stamatoskich, która regularnie śledzi naszą grę, wspiera nas na każdym meczu, jak również we wszystkich ciężkich chwilach.
- Czy macedońskie „trio” w Groclinie nie rozpadnie się po tej rundzie? W prasie spekuluje się, iż Vlade Lazarevski trafi niebawem do Rosji. Z kolei Pance Kumbev nie ma chyba stałego miejsca w podstawowej jedenastce…
- Niewiadomo. Vlade Lazarevski prezentuje równą solidną formę zarówno w klubie jak i reprezentacji, więc kwestią czasu jest jego transfer do lepszego klubu. Pance Kumbev miał całkiem niezłą rundę jesienną, jednak pod koniec nabawił się kontuzji i to było powodem jego absencji w ostatnich meczach.
- Co jest Twoim największym piłkarskim marzeniem?
- Pewnego dnia chciałbym zagrać w jakimś sławnym wielkim klubie, w którym miałbym możliwość zdobycia wielu tytułów. Oprócz tego marzę o regularnych występach w drużynie narodowej. Mam nadzieję, iż w przyszłości otrzymam taką szansę i będę miał swój udział w doprowadzeniu swej reprezentacji do upragnionego awansu do największychpiłkarskich imprez.
- W imieniu całej redakcji oraz czytelników serwisu Balkan-Football.com, życzę Ci tego z całego serca. Dziękuję serdecznie za udzielenie wywiadu.