Savo Milošević: Mam pewne plany związane z Partizanem...
środa, 29 października 2008 22:00

Savo MilosevicSłynny serbski "wieżowiec" udzielił wczoraj ciekawego wywiadu dla chorwackiego magazynu Sportske Novosti. Mówi w nim m.in. dlaczego serbska piłka jest 10 lat za chorwackim futbolem, za co ceni Slavena Bilića, a za co nienawidzi Slobodana Miloševića.

 

 

Dla wielu to duże zaskoczenie, że ciągle biega po murawie, choć, prawdę mówiąc, w ostatnim czasie gra już coraz mniej. Jednak bez względu na obecną formę i podeszły piłkarski wiek, Savo Milošević jest bez wątpienia jednym z najbardziej charyzmatycznych piłkarzy ligi rosyjskiej. Z 35 golami w 101 występach, jest absolutnym rekordzistą reprezentacji Jugosławii/SiCG/Serbii, której barw bronił w latach 1994-2006. Przed przybyciem do Rosji, prawie jedno dziesięciolecie spędził na boiskach hiszpańskiej Primera Division.

Oto jedna z jego najpiękniejszych bramek w karierze, zdobyta dla Osasuny:

Prywatnie Savo Milošević jest niesamowicie sympatycznym człowiekiem, skorym do rozmów na każdy temat - o sporcie, polityce, czy też o życiu w Rosji.
- Przyjemnie jest życie w Kazaniu, naprawdę dużo przyjemniejsze niż wyobraża to sobie większość ludzi - uśmiecha się Savo. - Trochę mi się poszczęściło, trafiłem do świetnej drużyny, która ma spore szanse na zdobycie mistrzostwa. Choć w przyszłej edycji Ligi Mistrzów z Rubinem raczej nie zagram. Mam umowę do grudnia, czyli do końca obecnego sezonu. Jeśli nie zostanie przedłużona, najprawdopodobniej zakończę karierę. Nie mam już ochoty na kolejne przeprowadzki. Poza tym, mam pewne plany związane z Partizanem, o których nie chciałbym jeszcze mówić zbyt szczegółowo.

W ostatnich latach serbską piłką rządzi chaos, od dłuższego czasu nie było większych powodów do radości...
- Wydaje mi się, że w ostatnich dwóch/trzech latach sytuacja ulega stopniowej poprawie. Wprawdzie ciągle jest tu sporo problemów oraz wielu ludzi, dla których nie powinno być miejsca "w piłce". Ale podobnie jest przecież w Chorwacji. Nie chodzi mi już nawet o ustawianie meczów - to niszczy młodych zawodników. W skutek tego, po rozpadzie Jugosławii, tylko Hajduk, Dinamo i Partizan dostały się do Ligi Mistrzów! W małych, przewidywalnych rozgrywkach, takich jak liga serbska czy chorwacka, ciężko jest klubom wypracować odpowiednią jakość, która pozwoliłaby odnosić sukcesy na europejskim poziomie. Dobrze przynajmniej, że ostatnio reprezentacja Serbii ma w końcu selekcjonera najwyższej klasy - Radomira Antića.

A co Pan sądzi o grze reprezentacji Chorwacji pod wodzą Slavena Bilića?
- Jest świetna! Siła Chorwacji tkwi we wszechstronności zawodników. Do tego Bilić spory nacisk położył na organizację gry i wytrzymałość fizyczną. To przyniosło ogromny sukces. Chorwacja potrafi teraz narzucić rywalom swój styl gry. Szczególnie duże wrażenie zrobił na mnie pierwszy mecz z Niemcami na ostatnich ME, którzy całkowicie zostali zdominowani. Według mnie Chorwaci zasłużyli na awans do półfinału.

Sądząc po wynikach reprezentacji, Chorwaci nie stracili zbyt wiele na rozpadzie Jugosławii....
- Chorwaccy sportowcy, jak i kibice, po powstaniu nowego państwa nie potrzebowali zbyt wiele czasu, aby przyzwyczaić się do nowej sytuacji politycznej. My z kolei, przez 4-5 lat nie potrafiliśmy się jednoznacznie zidentyfikować: czy jesteśmy Jugosławią, Serbią i Czarnogórą czy też tylko Serbią? Wielu moze traktować to teraz jako drobny szczegół, ale to miało niewyobrażalne znaczenie na boisku. Wydaje mi się, że dopiero teraz mamy to, co Wy mieliście już 10 lat temu (czyli tę jednoznaczną identyfikację narodową).

Swego czasu było o Panu głośno jako o jednym z krytyków Slobodana Miloševića. Wszedł Pan do polityki popierając oficjalnie DS, czyli partię zamordowanego kilka lat temu premiera Zorana Djindjića...
- Jestem zorientowany zdecydowanie proeuropejsko i popieram demokratów, jednak nie mam większych politycznych ambicji. Włączyłem się wtedy w kampanię, ponieważ chciałem pomóc wprowadzić w życie pewne zmiany. Według niedawnych statystyk aż 75% obywateli Serbii nigdy nie wyjechało zagranicę. Reżim Milosevića chciał nas, żyjących poza tą izolacją, uciszyć. Tak aby oni mogli robić z ludźmi co im się żywnie podoba. Nie mogłem sobie pozwolić na nazywanie mnie złoczyńcą, tak jak to zrobił Slobodan Milosević. Dlatego postanowiłem aktywnie wesprzeć opozycję. Gdyby w latach 90-tych więcej ludzi miało tyle odwagi, najprawdopodobniej nie bylibyśmy świadkami tego całego zła...

["Sportske Novosti"]

Komentarze (0)Add Comment

Napisz komentarz
smaller | bigger

security code
Wpisz poniżej kod antyspamowy


busy